KISS Psycho Circus: The Nightmare Child

Dopiero, co wróciłem ze szpitala po zawale, jaki mi się przytrafił podczas gry w najnowszy produkt Third Law Interactive – KISS Psycho Circus: The Nightmare Child.
Jak doszło do tego zawału – zaraz Wam opowiem…

KISS Psycho Circus to największa rzeźnia, jaką widziałem na oczy. Takie gry jak Quake czy Unreal wymiękają przy KISSie. Gra jest oparta na komiksie Todda McFarlana, który jest twórcą komiksów KISS Psycho Circus. W komiksie występuje zespół rockowy o nazwie KISS, w skład którego wchodzą cztery osoby. Gra stworzona jest na engine Lihtech (Blood) z tym, że jest to engine ulepszony, bardziej dopracowany. Przenosimy się więc do świata demonów, tajemnic i mroku. Grę przyjdzie nam toczyć przed narodzinami wielkiego Nightmare Child, coś na wzór naszego obiecanego antychrysta. A czas ucieka nieubłaganie i zbliża nas do przebudzenia straszliwego monstrum, które ma zawładnąć wszystkim. Więc Ty, graczu, kierując każdym z czterech członków zespołu KISS, musisz stawić czoła nieubłaganie nadchodzącemu złu. Mało tego, stałeś się posiadaczem biletu na show cyrkowy, jakiego jeszcze nigdy, przenigdy nie było! Po wysłuchaniu wróżbiarki zaczynasz bój o swoje życie. Zaczynasz jako zwykły śmiertelnik, by z czasem posiąść moc starożytnego The Elder. The Elder wcieli się w skórę Starsbearera, Demona, Beast Kinga i Celestiala. Po zebraniu wszystkich elementów starożytnej zbroi, członkowie zespołu przeobrażą się, oddając świadomość Elderowi. W zamian otrzymają boskie cechy, bez których nie mogliby stanąć do walki z Nightmare Child. Gra składa się z pięciu ciemnych i mrocznych etapów. Cztery pierwsze poziomy to rzeźnia, gdzie widać jedynie krew. Musisz przeprowadzić wszystkich członków zespołu po kolei, zaczynając od Starsbearera.
Jak wspomniałem, czeka Cię przejście przez poziomy i zbieranie zbroi bohaterom. Żeby gra się szybko nie znudziła, każdy z nich znajduje się w innej rzeczywistości. Scenerie, które opierają się, jak wspomniałem, na engine Lihtech, robią niesamowite wrażenie. Podczas przechodzenia poziomów panuje bardzo mroczny klimat i radziłbym Ci zaopatrzyć się w coś przeciwpowodziowego (najlepiej pieluchy) albo wziąć tabletki uspokajające, by nie skończyć jak ja – na erce. Gdy zobaczysz swoich przeciwników, to nawet pielucha może nie pomóc… Ale na sceneriach stres się nie kończy. Przeciwnicy atakują często grupą, znienacka, gryzą i strzelają, wiec trudno się tego zawału nie nabawić. Są zazwyczaj słabsi, ale zebrani w stado. Zapomniałem dodać, że na końcu każdego rozdziału znajdują się potężni szefowie.

Powiem jeszcze kilka słów o narzędziach, jakimi dysponujesz. Jest ich dwanaście, zadawane ciosy są bardzo oryginalne, a widoki po prostu powalające. Podczas gry dość często możesz znaleźć wybuchowe zabawki w postaci zabawnego clowna. Wizualnie gra przedstawia się świetnie, dźwięki stoją na wysokim poziomie. Głosu użyczył na przykład odtwórca roli Freedy Krugera! Pozostałość wypełniają chichoty, podmuchy wiatru, wycie itp. Muzyka również podnosi nieco poziom adrenaliny we krwi.
Aby mieć pozwolenie na wstęp do cyrku, musisz posiadać P200 32RAM, no i niestety akcelerator. Nawet posiadacze Voodoo I do tego cyrku już nie wejdą. W grze nie znalazłem większych minusów (na siłę można ponarzekać, że potrzeba przynajmniej Voodoo II, czym wielu graczy pochwalić się nie może). Grafika jest świetna, muzyka z dźwiękami robi wielkie wrażenie, które dość trudno jest zapomnieć. Gra podoba mi się znacznie bardziej od Unreal’a czy Quake’a i jest, jak na razie, jedyna w swoim rodzaju…

Category:
Rating:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...