D-DAY: AMERICA INVADES!

Jak wygląda strateg, każde dziecko wie. To niski, pokurczony, podtatusiały flegmus w rogowych okularkach na twarzy, z czarnym, nieuczesanym wąsem pod nosem i generalskim szwami na ramionach. Nie czesze się, gdyż na głowie stale nosi hełm bądź czapkę-piróg (model Napoleon ’95). Kocha swój stary, zbrukany na niejednym polu bitwy golf i wytarte dżinsy, w których szedł zdobywać zarówno Alamo, jak i Stalingrad. W ręce ma kubek z resztkami kawy. To bardzo ważny rekwizyt, bo płyn ów doprowadza stratega to stanu użytecznoci publicznej. Strateg bowiem nie pi, strateg planuje, pozwala dojrzewać genialnym planom. Myli niezwykle schematycznie, ale za to jest przewidujący. Jest w stanie okrelić położenie każdej z tysiąca jednostek walczących pod Waterloo z dokładnocią co do metra. Strateg potrafi zadbać o innych, niestety z własnym zaopatrzeniem ma doć duże kłopoty. Wreszcie cecha najważniejsza – strateg kocha szeciokąty. W jego przypadku pies jest więc nie piąty, a siódmy.
„Spojrzyj w lustro, nie jeste sam!” – powiedział kiedy wielki Humprey Bogart. Spojrzyj w lustro. Co widzisz? Niskiego, pokurczonego, podtatusiałego flegmusa? A więc jeste strategiem! I dzi weźmiesz udział w słynnym D-Day! Firma Avalon Hill przygotowała bowiem całkiem przyzwoitą grę strategiczną dla wszystkich twardzieli kochających się w turach, jednostkach, analizie i drugiej wojnie wiatowej. Jest rok 1944, czerwiec. Rozpoczyna się amerykańska inwazja na Normandię. Od Ciebie będzie zależeć, jak potoczą się dalsze losy Europy.
„(World At War) D-Day: America Invades” oferuje możliwoć przejęcia kontroli nad oddziałami alianckimi bądź państw osi. Dla każdej ze stron przewidziano siedem scenariuszy nawiązujących do rzeczywistych wydarzeń tamtych lat. Zostały one uszeregowane w zależnoci od ich poziomu skomplikowania:
Bradley’s Nightmare – walki w rejonie miasta Caumont. Niemcy przygotowują zasadzkę, Amerykanie za zaparcie atakują chcąc objąć kontrolę nad ważnym skrzyżowaniem w tym rejonie.

SS Counterattack – niemiecki kontratak ma na celu opanowanie dwóch amerykańskich przyczółków. Te z kolei mają połączyć siły i wypchnąć Niemców na południe.

St Lo – do przejęcia miasto St. Lo, niezwykle ważny dla dowódców z USA punkt strategiczny, zwłaszcza w perspektywie zbliżającej się operacji Kobra. Niemcy starają się za wszelką cenę utrzymać osadę, gdyż ma ona spore znacznie dla utrzymania stałych dostaw na front.

Operation Cobra – Niemcy są już wyczerpani. Stawiają jednak opór nie pozwalając aliantom przedostać się za ich linie. Ci odważnie atakują mając wsparcie w siłach powietrznych bombardujących wroga ile wlezie.

Utah Beach – Alianci wylądowali w Normandii. Teraz muszą połączyć przyczółki Utah i Omaha i zdobyć okoliczne miejscowoci, przede wszystkim port Cherbourg. Dla Niemców połączenie się zdesantowanych oddziałów byłyby katastrofą, robią więc wszystko, by do tego nie dopucić.

Omaha Beach – to tu lądowali bohaterowie filmu „Szeregowiec Ryan”. Zadania obu stron podobne co w przypadku poprzedniego scenariusza.

America Invades! – scenariusz zbiorczy. Jako dowódca amerykańskich sił w Normandii masz za zadanie połączyć siły, zdobyć strategicznie ważne miasta Carentan i Isigny, zdobyć Cherburg i przygotować się do wyzwalania Francji. Marynarka wojenna i lotnictwo będą Cię wspomagać. Jako niemiecki generał masz na karku atakującego niespodziewanie wroga. Za Tobą jest Paryż, nie możesz się więc cofać, nie możesz pozwolić, by atakującym udało się przejąć kontrolę nad Normandią.

Każdy ze scenariuszy rozgrywa się w realiach, jakie rzeczywicie miały miejsce. Takie czynniki jak ustawienie jednostek, ukształtowanie terenu, morale wojska, czy wreszcie pogoda zostały odtworzone z wielką dbałocią o szczegóły. To z kolei w połączeniu z znakomitą, choć dwuwymiarową (gra ma już ładnych kilka lat) grafiką SVGA powoduje, iż w „D-Day: America Invades!” gra się naprawdę przyjemnie. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się, iż czysto strategiczna gra, pozbawiona jakichkolwiek atrakcji i przeznaczona właciwie wyłącznie dla maniaków heksowych łamigłówek, zdoła wciągnąć mnie na tyle, bym do 2 w nocy dosiedział przed monitorem próbując (bezskutecznie) dać Niemcom łupnia. W porównaniu do polskiego, dużo prostszego „Ardeny 1944” jest to mistrzostwo wiata! A przecież i przy tamtej grze bawiłem się niemało!

Grę obsługuje się myszką. Jednostkami poruszamy „przeciągając” je z miejsca na miejsce. Większoć komend dostępna jest przy pomocy znajdujących się na górze ekranu ikon, częć rozkazów można wydać również przy pomocy prostego, „amigowskiego” menu. Wszystkie tabele zostały opracowane w sposób jasny i czytelny, nie ma najmniejszych problemów z pozyskaniem informacji, na których nam zależy. Jednostki wyglądają licznie, każdy typ jest bezproblemowo rozpoznawalny. Jedno kliknięcie wystarcza, by uzyskać dane dotyczące ich stanu i umiejętnoci. Nie ma też problemu z „wyciągnięciem” informacji o skutkach starć i ewentualnych stratach. Walki przebiegają w sposób losowy i rzadko, bo rzadko, ale zdarzają się niecodzienne ich wyniki typu spore straty czołgistów podczas walk z piechurami.

Trzeba zaznaczyć, że „D-Day: America Invades!” do prostych nie należy. Odniesienie zwycięstwa wymaga perfekcyjnej dokładnoci, dobrych pomysłów taktycznych i przede wszystkim zdecydowania. Czy jest to minus czy plus? To zależy. Dla garstki otrzaskanych w bojach strategów to z pewnocią wielka zaleta, jednak większoć graczy może być z tego powodu niezadowolona i co gorsza zniechęcić się do programów tego typu. A to by była wielka szkoda, gdyż ten raczej niezbyt popularny gatunek zasługuje na większe uznanie.

W grę można grać także ze znajomymi z innych częci miasta / kraju / wiata – chociażby przez e-mail. I mylę, że jeżeli jestecie miłonikami doć skomplikowanych strategii z heksową mapką do dyspozycji i dziesiątkami informacji na ekranie, to „D-Day: America Invades” wam się spodoba. Jeli jednak wolicie strzelaniny, przygodówki, RTS-y czy nawet strategie, tyle że trójwymiarowe, to trzymajcie się od niej z daleka. To przyzwoita gra, jedna z lepszych, jeli chodzi o dwuwymiarówki, i zasługuje na to, by ją kupić. Warunek jest jednak taki, iż jest się wiadomym dokonywanego wyboru. Bo to nie jest program dla wszystkich…

Category:
Rating:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...